"What matters in life is not what happens to you
but what you remember and how you remember it.”
Gabriel Garcia Marquez quotes
(Major Colombian novelist and short-story writer, 1982 Nobel Prize for literature, b.1928)
Zatańczyć
krakowiaka w kolumbijskich Andach
Rozmowa z
Anna Krysinski-Dyrektorem Zespolu „Polonia”
To już
niemal tradycja, że każdego roku Zespół Pieśni
i Tańca "Polonia" uczestniczy w międzynarodowych
festiwalach folklorystycznych. Wróciliście niedawno z
tanecznego tournee w Kolumbii. Czy o takie uczestnictwo w festiwalu
trzeba zabiegać?
Nowe zespoły muszą, ale my jesteśmy znani i
zapraszani każdego roku. Poziom taneczny naszego zespołu
jest naszą przepustką. Każdego roku otrzymujemy kilka
zaproszeń na różne festiwale. Tym razem zaprosił
nas Enrique Jatib Thome - prezydent kolumbijskiej sekcji
CIOFF, International Council of Organizations of Folklore Festivals
and Folk Arts. Uczestniczyliśmy
w 38. Festiwalu Folklorystycznym w Ibague,
"38 Festival Folcrorico Colombiano".
Nie było
obaw przed wyjazdem do tego pięknego, acz niespokojnego kraju?
Ostrzegano nas, owszem, że gangi, narkotyki, kidnapingi...ale
te niepokoje rozwiali nasi kolumbijscy przyjaciele z Chicago. I
mieli rację. Podczas pobytu w tym kraju wszystko było
normalne, byliśmy bezpieczni.
Lądowaliście
w Caragena de Indias, to najpiękniejsze miasto kraju, owiane
historią i legendą. To dawna twierdza, nie do zdobycia.
Tak, to prawda. To złote wrota Ameryki Południowej,
miasto piratów i pięknych kobiet, to mozaika ras. Ileż
tam uroku...mury obronne, brukowane ulice, wiszące balkony z
kwiatami, kolonialna architektura. Spacerując po mieście
ma się wrażenie, że jesteśmy w czasach
kolonialnych, podczas ponowania Hiszpanów. Stąd wypływały
statki pełne złota do Europy. O Cartagenę walczyły
potęgi kolonialne : Hiszpania, Anglia i Francja.
Tańczyliście
w Cartagenie?
O, naturalnie. W mieście tym organizowany był juz 22
festiwal "Muzyka i Tańce Świata", "Musica y
Danzas del Mundo en Cartagena de Indias". Przyjechaly zespoły
z Austrii, Hiszpanii, Peru, Meksyku, Ukrainy. My inaugurowaliśmy
ten festiwal koncertem na uniwersytecie.
Które
zespoły najbardziej się podobały?
Latynosi mają coś wspólnego w stroju, w tańcu...ten
dynamizm, ten wigor, trochę nawet melancholii, nie wspomnę
już o bardzo kolorowych strojach. No i tańczą na
bosaka.
Potem była
Bogota, stolica kraju, położona bardzo wysoko ( 2700 m
n.p.m). Miasto ma 7 milonów ludności. Czy nie było
problemów z oddychaniem?
Raczej nie, może tylko piękno stolicy zapierało
nam dech w piersiach. Byliśmy gośćmi burmistrza
Bogoty. Mieszkaliśmy w bardzo ekskluzywnym hotelu. Wszędzie
byliśmy eskortowani, to dla naszego bezpieczeństwa. Pragnę
tu obalić ów niesprawiedliwy mit o niebzpiecznej Bogocie. To
nieprawda. Najwięszym niebezpieczeństwem dla miasta jest
fakt, że turyści nie chcą z niej wyjeżdzać,
jak głosi slogan reklamowy. Właśnie w Bogocie
organizowane były międzynarodowe targi "Centro
Internacional e Negocios y Exposiciones CORFERIAS". Uczestniczyło
42 kraje, Polska także. Była to magia 42 krajów w jednym
miejscu, wiele stoisk ekspozycyjnych, konferencji, degustacji
narodowych potraw i...taniec. Koncertowało kilkanaście
zespołów z różnych krajów. My prezentowaliśmy
nasze tańce narodowe. Szczególnie mazur ze "Strasznego dworu" podobał się
nadzwyczajnie. Proszono o bisy. Po koncercie były wywiady i
liczne rozmowy. Nie mogliśmy opuścić tego miejsca. Był
też koncert chopinowski.
Czym was
zauroczyła Bogota?
Niesamowitością, rozmachem, łagodnym klimatem (cały
rok 14 stopni Celsjusza) i kolorytem. Zwiedzilismy Muzeum Złota
(ogromnie dużo eksponatów z czasów prekolumbijskich), kościół
św. Franciszka, klasztor i kościół na szczycie, plac
Bolivara.
Słuchałem
w chicagowskim Radiu 1030 AM twojej rozmowy z ambasadorem Polski w
Bogocie, panem Jackiem Perlinem. Byliście wspaniałymi
ambasadorami Polski w Kolumbii.
O, dziękuję bardzo. Byliśmy zauroczeni gościnnością
i wielkim sercem pana ambasadora i pracowników ambasady. Gościliśmy
nawet w jego rezydencji, wybornie smakowała kawa i specjały
kolumbijskie. Dziękujemy też pani Mirosławie Kubaś
- Paradowskiej, attache do spraw politycznych i kulturalnych i
niezmordowanemu zadnymu trudnoscia,i i zawsze pomocnemu Jorge
Delgado. Zaproszono nas też na kilka imprez doskonale
zorganizowanych.
Rozmawialiśmy
- przed wywiadem - o kopalni soli.
O, to cała historia. Kopalnia znajduje się z Zipaquira,
niedaleko stolicy. To bradzo kuriozalne miejsce. Tam w kopalni, 200
metrów pod ziemią tańczylismy w amfiteatrze, znakomita
akustyka, wrażenie niesamowite. Wewnątrz kopalni znajduje
się katedra i 14 ołtarzy. W solnych tunelach są
kaplice. Tamże, Polski ambasador, pan Jacek Perlin rozpoczął
nasz koncert przemówieniem. W
2009 roku dyrektot kopalni nawiązał kontakt z oficjelami
naszej kopalni w Wieliczce. Zatem ten koncert był niejako uzupełnieniem
tej sympatycznej współpracy.
Potem była lampka wina, no i ten niesamowity nastrój...
Zespół
spiewał pieśń kolumbijską...
Powiem jeszcze, że paradowaliśmy w strojach śląskich,
górniczych.
Pan Wieslaw Spirala i
pani Iwona Puc śpiewali
też nasze śląskie
pieśni "Starzyka" i "Karliku”. Wzbudziło
to zachwyt polskiej części widowni. Potem śpiewaliśmy
chyba najpopularniejsza piosenkę kolumbijską. Aplauz był
ogromny. To zelektryzowało widownię. Prosze sobie
wyobrazic ze to kolumbijski zespol spiewa dla nas po polsku „Szla
dzieweczka do laseczka”.
Byl z nami i
akomapniowal zespolowi nasz wieloletni dyr. muzyczny- Pan Mieczyslaw
Dzis
Rozumiem,
że wasz
główny koncert fesiwalowy miał miejsce w Ibague.
Tak, jechaliśy tam autobusem aż 6 godzin z Bogoty. W ciągu
dwóch dni mieliśmy siedem występów. Koncertowaliśmy
w różnych miejscach, konserwatorium muzyczne, muzeum sztuki
współczesnej, centrum kultury - tam dzieci trzymały baner
z napisem "Dziękujemy Polsko", no i była nasza
gala w teatrze. Każdy nasz występ trwał pół
godziny. Przyjmowano nas bardzo serdecznie. Po koncertach konsul
honorowy RP zaprosił nas na bankiet.
Ile krajów
uczestniczyło ?
Siedem...Chile, Meksyk, Ekwador, Wenezuela, Kostaryka, Kolumbia
i my.
Było
coś szczególnego, odmiennego w tym festiwalu?
Każdy festiwal jest odmienny, inna organizacja, inny regulamin,
inne tańce, inna promocja kultury. Ale to wszystko ma jeden cel,
promocję polskiej
kultury. Dzięki naszym tańcom świat dowiaduje się,
że Polska to kraj o tysiącletniej historii, że Polska
to wielobarwny motyl.
Rozumiem,
że uczestniczyliście w dwóch festiwalach folklorystycznych, w Cartagenie i Ibague
oraz reprezentowaliscie Polske
na prestizowych
w Targach Miedzynarodowych w Bogocie. Jakie wrażenie przywiozła
"Polonia" z Ameryki Południowej?
Kolumbia nas oczarowała. Ten pejzaż jakże odmienny,
niebotyczne wysokości, ogromne zróżnicowanie
topograficzne, zabytki, a przede wszystkim urodziwi i nader
serdeczni ludzie. Tam nowoczesność kłania się
historii, tam życie jest tańcem.
Kolumbia to kolorowy kwiat pachnący cały rok.
Rozmawiał: Janusz
Kopeć
|